Data publikacji: 2020-07-09

Ciąża okiem mężczyzny - wywiad z Krzysztofem Opeldusem (Tata prezes)

Dziś mam zaszczyt porozmawiać z Panem Krzysztofem Opeldusem, prowadzącym bloga „Tata prezes”. Krzysztof jest szczęśliwym mężem, tatą dwójki dzieci, przedsiębiorcą i blogerem. Na Jego blogu „Tata prezes” możesz znaleźć liczne informacje o wychowywaniu dzieci, relacjach i związkach oraz o ciąży widzianej okiem mężczyzny. Uważa, że nie ma lepszych i gorszych rodziców, a istnieją tylko bardziej lub mniej świadomi. Wspiera rodziców, pomaga wytrwać w ciąży, motywuje do działania, dzieli się doświadczeniem i wskazuje czym jest męskość.

Kurs Szkoły Rodzenia z Anną Nowak-Dudą
Dołącz do 743 zadowolonych Mam. Pokonaj strach i niewiedzę. Poczuj się pewna i przygotowana. Gwarancja satysfakcji!

(autor zdjęć: Justyna Staworzyńska Fotografia)

Na blogu „Tata prezes” możesz znaleźć liczne informacje o wychowywaniu dzieci, relacjach i związkach oraz o ciąży widzianej okiem mężczyzny. Uważa, że nie ma lepszych i gorszych rodziców, a istnieją tylko bardziej lub mniej świadomi. Wspiera rodziców, pomaga wytrwać w ciąży, motywuje do działania, dzieli się doświadczeniem i wskazuje czym jest męskość.

Aleksandra Karaś: Panie Krzysztofie, dziękuję, że zgodził się Pan ze mną porozmawiać na temat roli przyszłego taty w okresie ciąży. Zacznę od pytania na rozluźnienie, którego być może Pan się nawet nie spodziewa… Czy rzeczywiście każdy facet marzy o synu? ;)

Tata Prezes: Dziękuję za zaproszenie – to dla mnie ogromna przyjemność! Pytanie na rozluźnienie jest interesujące. Przyznam szczerze, że nie wiem co odpowiedzieć, a proszę mi wierzyć, że to mi się naprawdę rzadko zdarza ;) Nie chciałbym odpowiadać za wszystkich facetów, ale z tego co mi wiadomo, to od mężczyzn, których znam nie wybrzmiało to dość znacząco. Osobiście marzyłem o dziecku i szczerze mówiąc płeć nie miała dla mnie znaczenia. A teraz mam to szczęście, że w moim życiu jest Antoś i Zosia – to dwa różne świata, każdy inaczej piękny.

Aleksandra Karaś: Jestem mamą, więc wiem, jak wygląda okres oczekiwania na narodziny dziecka kobiecym okiem. Jak wygląda ciąża z perspektywy mężczyzny?

Tata Prezes: To czas bardzo interesujących zmian. Moment kiedy jako mężczyzna mogę się wykazać odpowiedzialnością i wsparciem, które w tym szczególnym okresie jest bardzo potrzebne kobiecie. Oczywiście bywa i trudno. Nie oszukujmy się, to czas bardzo intensywnych emocji i zmian hormonalnych. Bywa, że potrzebujemy zbroję, aby to unieść. Jednak myślę, że warto stanąć na wysokości zadania, bo ten okres ma ogromny wpływ nie tylko na relację między rodzicami, ale też wpływa na rozwój dziecka. Ważne jest to, aby uczestniczyć w życiu dziecka już od poczęcia. Pomaga to oswoić się z sytuacją i tak naprawdę nawiązać już relację w brzuszku. W każdej ciąży byłem od początku i żona mogła zawsze na mnie liczyć. Polecam każdemu bycie w tym razem, bo scala to bardzo rodzinę – tych momentów nie da się później nadrobić.

Aleksandra Karaś: Wydaje mi się, że mężczyźni chcą uchodzić za macho, najlepszych opiekunów, ochroniarzy, Supermenów. Czy mężczyźni mają również obawy o przebieg ciąży, choć tego nie pokazują? Jeżeli tak, to o co najczęściej się martwią?

Tata Prezes: Jest w tym prawda, bo my mężczyźni lubimy być chwaleni, lubimy jak się nas docenia. Wynika to z naszej natury, dlatego nie widzę nic złego w tym, aby uchodzić za „supermena”, ale trzeba mieć w tym zdrowy umiar. Choć czasem nie dajemy po sobie znać, aby np. nie martwić innych, to jasne, że zdarzają się sytuacje, w których się martwimy. To są różne obciążenia i dla każdego mogą być inne, ale często są powtarzalne takie jak np. zmartwienia związane z tym, czy zapewnimy odpowiedni byt rodzinie, czy nasze mieszkanie jest odpowiednie, czy stać nas na inne. W tym czasie mężczyzna powinien być silny i odpowiedzialny, a zarazem uczciwy w tym co przeżywa. Siłą mężczyzny jest zatem przyznanie się do błędu, do trudności, a nawet do tego, że się boi. To nie oznacza nic złego, jeśli stawia się temu czoła i idzie się do przodu. Najgorsze co można zrobić, to udawać siłę, a być rozbitym od środka czyli uciekać od odpowiedzialności.

Aleksandra Karaś: Czytałam ostatnio badania, które wskazywały na to, że wszystkie typowe dolegliwości ciążowe kobiet dotykają także przyszłych ojców. Co Pan sądzi na ten temat?

Tata Prezes: Sądzę, że jest to możliwe. Jeśli rodzice bardzo intensywnie przeżywają ten czas, to mogą dzielić się przeżyciami i je naprzemiennie odczuwać. Jest to związane również z rodzicielskim instynktem. Znamy przecież sytuacje, które również są udowodnione, gdzie np. mama karmi piersią adoptowane maleństwo, nie będąc z nim w ciąży. To jest piękne. Nie jest to jednak żaden wyznacznik do oceny. Osobiście nie miałem żadnych ciążowych dolegliwości, a czułem się całkowicie spełniony w swojej roli.

Aleksandra Karaś: W jaki sposób przyszły tata może wspierać swoją partnerkę, która nosi pod sercem ich dziecko? Czy ma Pan jakieś sprawdzone tipy?

Tata Prezes: Najważniejsze jest wsparcie i naturalność czyli bycie na co dzień. Ważny jest wzajemny szacunek – mężczyzna powinien wspierać swoją kobietę i doceniać jej trud, z kolei kobieta widząc te starania również powinna je doceniać. Ważne jest tu też, aby zapewnić odpowiednie warunki przede wszystkim związane z komfortem psychicznym. O ile na dolegliwości ciążowe nie mamy za bardzo wpływu, to ogromny wpływ mamy na relację. Choć nie zawsze jest łatwo, to trzeba być wyrozumiałym, bo przecież szalejące hormony, przepływ krwi, i te wszystkie zmiany dzieją się tak szybko, że kobieta nie jest temu winna, a musi to wszystko znosić od środka, więc ja jako mężczyzna powinienem to znosić od zewnątrz. Ale spokojnie, to przecież nie trwa wiecznie!

Aleksandra Karaś: Z doświadczenia wiem, że relacje między partnerami bez dziecka a ich relacje, gdy dziecko jest już po drugiej stronie brzuszka, to dwie różne bajki… Czy da się wcześniej przygotować związek na pojawienie się dziecka?

Tata Prezes: To nie takie proste. Relacje między przyszłymi rodzicami, czy też między kobietą a mężczyzną, przechodzą przez różne fazy. Nie ma złotej recepty na udany związek czy idealne macierzyństwo i rodzicielstwo. Z mojego doświadczenia i rozmów z innymi mogę potwierdzić, że sytuacja jest trudna w momencie, gdy rodzice zapominają o własnych potrzebach i widzą wyłącznie potrzeby dziecka. Nie tędy droga, bo przecież jako rodzice mamy swoje potrzeby i mamy do nich prawo. Trzeba jasno sobie postawić zasady, a podstawową z nich jest ta, że najważniejsi są rodzice, a potem dopiero dzieci. Być może to kogoś zbulwersuje, ale tak działa zdrowa relacja małżeńska i rodzinna. Bez poukładania priorytetów pogubimy się. To nie oznacza, że dzieci nie są ważne, to po prostu znaczy, że jesteśmy wszyscy dla siebie ważni. Jeśli rodzice są nieszczęśliwi w związku, to będzie miało to wpływ na relację z dziećmi, ich obserwacje i doświadczenia. Oznacza to, że dzieci pójdą w świat z niewłaściwym obrazem relacji zarówno między kobietą a mężczyzną, jak i relacji w rodzinie. Jestem zdania, że posiadanie dzieci nie jest przeszkodą do spełnienia się prywatnie, zawodowo czy rodzinnie, ale spotykajmy się dalej jako partnerzy, zabierajmy się na randki, miejmy plany i marzenia. Nigdy nie będzie idealnie, ale będzie dobrze, jeśli będziemy o tym pamiętać.

Aleksandra Karaś: Czy Pana zdaniem przyszły tata powinien towarzyszyć swojej partnerce podczas wizyt kontrolnych u lekarza? Co, jeżeli nie chce? Wstydzi się, krępuje?

Tata Prezes: Moim zdaniem warto być wsparciem na takich wizytach i tak po prostu uczestniczyć w tych sprawach, bo jesteśmy ich częścią. Jeśli miałem tylko ku temu możliwość, to uczestniczyłem przy wizytach lekarskich. To wszystko musi być zawsze w zgodzie ze samym sobą, ale i również z zgodzie z naszą drugą połówką. Bywają sytuacje, że takie wizyty krępują kobiety. Tu trzeba rozmawiać i podejmować wspólne decyzje we wzajemnym szacunku.

Aleksandra Karaś: Zapewne spotyka się Pan na swoich konferencjach z dużą liczbą par, poza tym ma Pan stały kontakt z fanami na blogu czy w mediach społecznościowych. Jakie są najczęściej popełniane błędy przez przyszłych tatusiów?

Tata Prezes: To jest trudne pytanie, bo nie znajduję tu jednoznacznej odpowiedzi. Każda sytuacja jest inna i zawsze trzeba znać źródło problemu, żeby w jakikolwiek sposób podjąć temat. Natomiast doświadczenie i częstotliwość rozmów podpowiada mi, że często (moim zdaniem za często) pojawia się problem braku odpowiedzialności. Są to sytuacje, w których mężczyzna pozostawia kobietę w ciąży ze swoimi dolegliwościami i wątpliwościami, z kolei sam bardziej angażuje się w pracę, i swoją nieobecność zaczyna usprawiedliwiać potrzebą zarobienia większych pieniędzy. Pojawiają się też częstsze wyjścia „z kumplami” pod pretekstem końca wolności, na zasadzie że jak nie teraz, to już później nie będzie jak. To często pozorne sytuacje, a źródło problemu jest większe. To rodzi też bardzo duże konflikty i brak porozumienia. Brak rozmowy o tym co czujemy jest zatem podstawą do tego, aby nasz związek był udany, a rodzicielstwo spełnione. Na szczęście nie zawsze tak jest i osobiście znam mnóstwo odpowiedzialnych mężczyzn, którzy wykonują świetną pracę.

Aleksandra Karaś: Gdy Pana żona była po raz pierwszy w stanie błogosławionym (jak Pan to pięknie określa na swoim blogu), czy wyobrażał Pan sobie siebie w roli ojca? Czy te wyobrażenia się urzeczywistniły?

 Tata Prezes: Na moim blogu ten stan nazywam trochę z przymrużeniem oka. Powiedzmy sobie szczerze – ciąża to stan błogosławiony, ale kobieta ma prawo czuć inaczej, wkurzać się i dosłownie nawet irytować się, gdy ktoś to tak nazywa. Nie ma reguły, bo są kobiety, które fantastycznie przechodzą ten okres, ale i też są kobiety, które odliczają czas do końca rozwiązania. Tu nie ma oceny, bo jesteśmy wszyscy tak różni, i tak różne mamy organizmy, jak i sytuacje życiowe, że ocenienie tutaj byłoby niesprawiedliwe. Z kolei ja wyobrażałem sobie jedno, że będę dobrym ojcem – Tatą. I to rzeczywiście się spełniło, bo nastawienie jest pierwszym elementem do tego, aby mieć pewność, że się uda. Swoją drogą tak jest ze wszystkim. Jeśli nie wierzymy w swoje siły, to robimy falstart. Tu trzeba też jasno powiedzieć, że brak odpowiednich wzorców w dzieciństwie nie jest przeszkodzą do tego, aby być dobrym Tatą. Mamy różne sytuacje domowe i one absolutnie nie przekreślają nas w roli rodzica. Jestem tego przykładem, że chcieć, to móc.

Aleksandra Karaś: Czy uczestniczył Pan z żoną w zajęciach szkoły rodzenia? Czy poleciłby Pan innym przyszłym tatusiom takie wspólne przygotowanie do porodu i początków rodzicielstwa?

Tata Prezes: Jasne, że tak! Byłem na wszystkich spotkaniach. Co prawda nasza szkoła rodzenia nie była jakaś wyjątkowa, ale niestety w tamtym czasie nie mieliśmy innych możliwości i ważna była dla nas lokalizacja. Niezależnie od tego, i tak było warto. Jeśli można sobie pozwolić na szukanie, to lepiej wybrać szkołę, która jest polecana przez innych i ma dobre opinie. To jest bardzo ważna sprawa i pomaga lepiej zrozumieć nadchodzące zmiany. Poza tym warto mieć też wsparcie z zewnątrz, od ludzi bardziej doświadczonych, którzy robią to na co dzień i w razie czego pozwolą nam zejść na ziemię i zweryfikować nasze myślenie.

Aleksandra Karaś: Chciałabym jeszcze zapytać o Pana zdanie na temat roli ojca podczas porodu. Wiem, że obecnie ta możliwość w niektórych szpitalach jest jeszcze ograniczona, ale mam ogromną nadzieję, że ten kryzys w końcu minie.

Tata Prezes: Bardzo ubolewam nad tym co się dzieje, i że ta możliwość przez pewien czas została ojcom zabrana. Interweniowałem w tej sprawie i wspierałem jak mogłem różne inicjatywy, które były za porodami rodzinnymi w tym trudnym okresie. Uważam, że poród rodzinny to najlepsza decyzja w życiu. Jeśli tylko rodzice na to się zgadzają i razem to czują, to nie ma innej lepszej decyzji. Wsparcie w tym czasie, na które kobieta może liczyć od swojego partnera jest nie do uzyskania od kogokolwiek innego. Jest tyle fantastycznych położnych, ale jednak co facet, to facet :) Poza tym – oczywiście nie oceniając, bo to bardzo złożony problem – gdy w czasie porodu jest osoba towarzysząca (mężczyzna), to jakość tego porodu jest inna. To patrzenie z boku, towarzyszenie obok czasem ma znaczenie do mobilizacji zespołu w szpitalu, aby swoją pracę wykonał bezbłędnie, bo przecież „ktoś” patrzy. Zresztą to jest również ważne dla naszych doświadczeń – pierwszy płacz, dotyk, widok – to coś co zostaje z nami na zawsze.

Aleksandra Karaś: Rola ojca po porodzie to temat bardzo szeroki, więc choćbym chciała – nawet nie zaczynam   Ale może udałoby nam się przeprowadzić oddzielny wywiad o relacjach i ojcostwie w okresie pierwszych tygodni z maluszkiem już po drugiej stronie brzuszka?

Tata Prezes: To nie zaczynajmy, bo obawiam się, że nie skończymy   Z przyjemnością opowiem o tym, jak jest po drugiej stronie brzuszka!