Data publikacji: 2020-09-28

Bliżej siebie, bliżej dzieci. Kilka słów o relacji między rodzicami

Pamiętam, jak czytając podręcznik do psychologii rozwoju człowieka trafiłam na fragment, w którym wzmacnianie więzi między rodzicami było jednym z czterech punktów wpływających na rozwój dziecka.

Kurs Szkoły Rodzenia z Anną Nowak-Dudą
Dołącz do 743 zadowolonych Mam. Pokonaj strach i niewiedzę. Poczuj się pewna i przygotowana. Gwarancja satysfakcji!

Co ciekawe, to był rozdział o rozwoju prenatalnym, a więc o czasie jeszcze przed narodzinami. Do dziś zaskakuje mnie nieoczywista mądrość płynąca z tej treści. W ilu szkołach rodzenia zachęca się rodziców do zadbania o swój związek? Zapewne w niewielu, ponieważ na pierwszy rzut oka nie jest to szczególnie istotne ani dla rodzenia, ani potem. Być może pomija się ten aspekt również z przekonania, że jest to zbyt intymny temat, by wkraczać w niego podczas edukacji przedporodowej.

Tymczasem pozytywna relacja między dwojgiem dorosłych ludzi to dobra i ważna inwestycja. Zdrowa, dobrze zbudowana relacja rodzicielska procentuje, dając korzyści całej rodzinie. W trwającym Tygodniu Bliskości dużo uwagi poświęca się tworzeniu bliskich więzi między rodzicem i dzieckiem. To bardzo potrzebne, zwłaszcza tam, gdzie jeszcze pokutują szkodliwe mity utożsamiające bliskość z rozpieszczeniem czy psuciem dziecka. Warto wiedzieć, że stworzenie ciepłej i bliskiej relacji do syna czy córki, opartej na gotowości reagowania na jego potrzeby przy równoczesnym poszanowaniu granic obu stron, uczy dziecko, jak powinny wyglądać zdrowe związki, pełne zaufania, bezpiecznego przywiązania i poczucia własnej wartości. I tak jak relacja mamy/taty do dziecka jest jednym z filarów budujących wzorzec wszystkich przyszłych relacji dziecka, tak drugim filarem jest obserwowana przez dziecko relacja jego rodziców względem siebie. Pisząc to mam świadomość, że nie każda mama i nie każdy tata pozostają w związku, że są także rodzice samodzielnie wychowujący swoje pociechy. Można jednak śmiało stwierdzić, że charakter kontaktów rodzica z innymi osobami (zwłaszcza znaczącymi dla dziecka) też jest dla malucha źródłem wielu informacji o świecie.

Co dziecko może wynieść z obserwacji związku mamy i taty? Bardzo wiele. W psychologii mówi się o modelowaniu. Najprościej mówiąc, jest to proces, w którym rodzic zachowując się w określony sposób w różnych sytuacjach, uczy dziecko (świadomie lub nieświadomie), jak ono powinno się zachowywać. A dzieci to doskonali obserwatorzy. „Czytają” z relacji rodziców informacje o wzajemnym szacunku, wyrażaniu i zaspokajaniu potrzeb, stawianiu granic, poczuciu bezpieczeństwa. Obserwują role w rodzinie, co znaczy być kobietą, mężczyzną, żoną, mężem, panią/panem domu… Uczą się, jak rozumieć miłość, bliskość. Jakie ich formy są akceptowane, jakie nie. Czy czułość to coś dobrego czy przeciwnie, czy tata i mama lubią się wzajemnie, stanowią względnie zgrany team. Daleko mi do snucia wizji o idealnie dobranych, zawsze zgodnych rodzicach. Nie wydaje się to ani realne, ani nawet zbyt zdrowe. W życiu przecież nasz maluch będzie spotykał ludzi o odmiennych poglądach oraz doświadczał spięć, kłótni. Tym bardziej warto, by dzięki rodzicom nauczył się nie tylko pozytywnego wzoru komunikacji , ale też jak się… kłócić.

Bardzo wielu rodziców obawia się, że ich dzieci doznają krzywdy, jeśli będą świadkami sporów, wolą więc – w imię ochrony swoich pociech – udawać przed nimi, że wszystko jest w porządku. A maluchy (i starszaki) pomimo to doskonale wyczują napięcie panujące w domu. Jeśli więc dochodzi do niezgody, a dziecko jest tym faktem zaniepokojone, warto w rozmowie z nim nazwać swoje emocje (np. jestem zdenerwowana, zezłościłem się) i zapewnić, że choć ludzie czasami się kłócą, to nie oznacza to, że się nie kochają. Dziecko uczy się wtedy, że ludzie potrafią się poróżnić i jest to naturalne. Świetnym dopełnieniem tej życiowej lekcji jest pogodzenie się rodziców, tak żeby wiedziało, że spór został zażegnany i nadal wszystko jest ok. Taki wzorzec będzie mogło wnieść w swoje relacje.

Pisząc o pozytywnych dorosłych związkach nazwałam je dobrą inwestycją. Inwestycja oznacza także to, że trzeba najpierw coś od siebie dać, by to zaczęło procentować. Dbanie o związek jest trochę jak uprawa ogrodu: piękny efekt wymaga pewnych nakładów pracy. Jestem przekonana, że choć stawanie się mamą czy tatą zmienia rzeczywistość i romantyzm schodzi często na dalszy plan, to jednak otwierają się też nowe sposoby, by okazywać sobie miłość. Myślę, że warto ich szukać.

 

O autorce: Mama psycholog - Urszula Owczarz

Psycholog, doula, instruktorka szkół rodzenia, terapeutka w hospicjum perinatalnym. Zajmuje się psychologią okołoporodową wspierając kobiety i rodziny od ciąży, przez poród i połóg i według potrzeb rodziców. Pomaga oswajać rodzicielskie lęki i radzić sobie ze smutkami. Towarzyszy w doświadczeniu straty, zaburzeń nastroju i kryzysów, nie tylko rodzicielskich. Dawniej pracująca na oddziale ginekologii i położnictwa, obecnie prowadzi swoją praktykę w gabinecie stacjonarnym w Bydgoszczy oraz online. Publikuje swoje treści na Facebooku i Instagramie oraz na różnych portalach. Prywatnie żona i mama trójki maluchów.