Data publikacji: 2018-01-30

(Nie) Warto (nie) karmić piersią

Z biologicznego punktu widzenia karmienie piersią u ssaków jest normalnym, naturalnym sposobem karmienia. Wszak normalne jest dla nas, że słoniątka pobierają pokarm z piersi słonicy, lwiątka z piersi lwicy, małe goryle z piersi gorylicy, źrebaki z piersi klaczy, kocięta z piersi kocicy, itd.

Kurs Szkoły Rodzenia z Anną Nowak-Dudą
Dołącz do 743 zadowolonych Mam. Pokonaj strach i niewiedzę. Poczuj się pewna i przygotowana. Gwarancja satysfakcji!

Owszem, zdarzają się sytuacje, że wymienione przeze mnie małe ssaki z jakichś powodów nie mogą być karmione piersią, lecz takie sytuacje są niezwykle sporadyczne i zazwyczaj związane są ze śmiercią ich mamy, a nie z jej niezdolnością, czy nieumiejętnością wykarmienia potomstwa. Zastanawiam się więc, dlaczego fakt karmienia piersią ludzkich niemowląt w XXI wieku nie jest tak oczywisty, jak u innych ssaków? Dlaczego w ogóle trzeba pisać, czy mówić o korzyściach płynących z karmienia mlekiem mamy, skoro to powinno być normą społeczną?

Właśnie dlatego, dziś przewrotnie, nie napiszę o tym dlaczego warto karmić piersią, lecz o tym dlaczego nie warto nie karmić naturalnie.

ZDROWIE DZIECKA

Każdy wie, że karmienie piersią jest najlepsze dla zdrowia i optymalnego rozwoju dziecka. Nie każdy jednak myśli o tym, jakie ryzyko wiąże się z karmieniem sztucznym. Choroby, na które wg badań częściej zapadają niemowlęta i dzieci karmione mieszanką mlekozastępczą:

  • Infekcje układu pokarmowego (wymioty, biegunka)
  • Infekcje dróg oddechowych (od kataru, po zapalenia płuc, a nawet astmę)
  • Infekcje układu moczowego
  • Stany zapalne ucha środkowego
  • AZS, egzema
  • Martwicze zapalenie jelit (dotyczy głównie wcześniaków)
  • SIDS (zespół nagłej śmierci łóżeczkowej)
  • Białaczka
  • Badania mówią, że dzieci karmione sztucznie są częściej pacjentami lekarzy i częściej są hospitalizowane, a gdy dorosną mają większe ryzyko otyłości, nadciśnienia, cukrzycy i problemów z poziomem cholesterolu.

ZDROWIE MAMY

Niekarmienie piersią u mamy może zwiększyć ryzyko depresji poporodowej, wydłużyć się również może okres krwawienia z dróg rodnych oraz czas zmniejszania się macicy po porodzie. Kobiety, które nie karmią piersią mają większe od kobiet karmiących ryzyko zachorowania na raka piersi, jajników, szyjki macicy, trzonu macicy oraz tarczycy. Mamy, które nie karmią naturalnie mają również większe ryzyko zachorowania na osteoporozę, reumatoidalne zapalenie stawów, nadciśnienie tętnicze, choroby układu krążenia oraz cukrzycę w przyszłości.

PORTFEL TATY

Sztuczne karmienie kosztuje i to sporo. Przeciętna rodzina, która karmi swoje dziecko sztucznymi mieszankami dla niemowląt musi co miesiąc wydać od ok. 100 zł (kupując najtańszą mieszankę mlekozastępczą) do nawet 250 zł (mniej więcej 1200 – 3000 zł. rocznie). Patrząc na te kwoty, wydatek na profesjonalną pomoc laktacyjną w razie jakichkolwiek problemów wydaje się niczym, nawet, choćby mama miała po tę pomoc jechać na drugi koniec Polski.

„Czy jeśli nie karmię piersią to znaczy, że jestem gorszą matką?"

Absolutnie nie! Zdaję sobie sprawę, że są mamy, którym pomimo szczerych chęci, nie udało się karmić dzieci własnym mlekiem. Są również kobiety, które z własnego wyboru zrezygnowały z karmienia naturalnego i jak najbardziej należ to uszanować. Ani jedne, ani drugie nie są przez to gorszymi mamami – to mleko, którym karmią swoje dzieci jest gorsze – to mówią badania. Tym artykułem nie chcę wzbudzać w nikim poczucia winy, czy straty. Chcę podnieść wiedzę dotyczącą ryzyka związanego z karmieniem sztucznym u kobiet, które dopiero spodziewają się dziecka – chciałabym, aby ich wybór był w pełni świadomy.